Z życia Matki – czyli jak radzić sobie z komentarzami innych matek

Wbrew pozorom, bycie matką wiąże się z wieloma nie zawsze pożądanymi doświadczeniami. Poza cudem macierzyństwa i np. doświadczaniem kolejnych etapów rozwoju własnego dziecka, trzeba się również odnaleźć w tej nowej społecznej roli. Wielu młodym kobietom pomagają wówczas ich mamy, siostry albo przyjaciółki, ale oprócz nich, znaczącą rolę pod tym względem odgrywają również inne (obce) kobiety – też matki.

Komentarze od „życzliwych” mam – jak należy je „odczytywać”?

Zetknąć się z nimi można wszędzie, podczas spaceru w parku, na placu zabaw albo np. w sklepie na rogu. Czasami swoje uwagi na temat wychowania dziecka, kobiety kierują do nas bezpośrednio, a innym razem mówią do swoich koleżanek, ale na tyle głośno, żeby rzeczywista adresatka ich słów usłyszała, o kogo, w tego rodzaju wypowiedzi chodzi. Ich komentarze i uwagi bywają zaskakujące – mogą dotyczyć dosłownie wszystkiego. Tego, że się w niewłaściwy sposób karmi dziecko, nieodpowiednio je ubiera, albo że po prostu źle się je wychowuje.
Czasem jest śmiesznie, a innym razem bywa to frustrujące. Najważniejsze, żeby potrafić spojrzeć na adresatki tych wszystkich komentarzy, z dystansem. Jeśli ten cel uda się osiągnąć, to wówczas bardzo szybko będzie można dostrzec, że ich autorka na przykład:

  • chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę i się dowartościować (być może w jej domu nikt jej nie docenia i dlatego szuka okazji, żeby się wygadać na zewnątrz),
  • miała dobre intencje, ale zapomniała, że granice ingerowania w życie innych osób powinny być nieprzekraczalne dla osób postronnych,
  • nie ma innej sfery życia (np. zawodowej), w której mogłaby się wykazać i dla niej takie komentowanie, to rodzaj prezentacji „na żywo” jej wieloletniego doświadczenia i zaangażowania w wychowanie dzieci, któremu bez reszty się poświęciła,
  • najprawdopodobniej jest samotna i za wszelką cenę szuka sposobu, żeby sobie z postronnymi, przypadkowymi osobami (w tym wypadku mamami) „porozmawiać”,
  • po prostu już taka jest, zawsze najpierw mówi… – niestety, nie analizuje tego, w jaki sposób to robi i nawet nie zdaje sobie sprawy, że w ten, z jej punktu widzenia „niewinny” sposób, mogła kogoś zranić albo wpędzić w kompleksy.

Zamiast się przejmować – obserwuj, zapamiętuj i wyciągaj wnioski

Często się zdarza, że te komentarze mają w sobie drugie dno. Być może więc warto czasem wysłuchać ich w iście anielską cierpliwością. W końcu po chwili może się okazać, że ich autorka tak naprawdę nic złego nie miała na myśli – i komentując np. nadwagę młodej mamy, chciała np. zarekomendować skuteczny (bo już przez nią sprawdzony) sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów.

Poza pokornym wysłuchiwaniem różnych uwag od innych kobiet, które też są matkami, można również przyjąć postawę bardziej aktywną – ale nie agresywną. W tym wypadku dostępnych opcji jest naprawdę wiele. Jedna z nich to po prostu wejście w dyskusję z tą drugą stroną. W końcu każdy ma swoje doświadczenia i argumenty na jego korzyść. Finalnie może się okazać, że żadna ze stron nie miała tak do końca racji. Najważniejsze, żeby swojego rozmówcę traktować poważnie i z szacunkiem – po prostu tak, jak każda obecna i przyszła mama sama chciałaby być w przyszłości potraktowana.

Na wszystkie komentarze od mniej lub bardziej życzliwych mam nie sposób się przygotować, ale im więcej się ich wysłucha, tym większe będzie się miało w tej materii doświadczenie. Życie w społeczeństwie nie zawsze jest takie proste i przewidywalne, jakbyśmy sobie tego życzyli i tego oczekiwali. Oczywiście to wcale nie oznacza, że od nas samych nic nie zależy. W końcu emanowanie ciepłem, życzliwością i empatią musi finalnie zaprocentować – nawet wtedy, gdy intencje tej drugiej strony nie były w stu procentach czyste. Każdy może mieć słabszy dzień i warto dążyć do tego, żeby jego zakończenie było jednak ostatecznie dla wszystkich szczęśliwe – w końcu szkoda naszych nerwów i zdrowia na tego rodzaju błahostki.

Pozdrawiam,

Marzena 🙂