Samoakceptacja po porodzie

Samoakceptacja po porodzie to w dzisiejszych czasach dość kontrowersyjny temat. Z jednej strony w sieci możemy znaleźć mnóstwo zdjęć młodych mam, które podkreślają, że akceptują siebie po porodzie. Z drugiej jednak strony, jak się nad tym głębiej zastanowić, takie zachowanie jest zupełnie sprzeczne z pojęciem samoakceptacji. Skoro się akceptują, czemu więc szukają uznania w internecie?

Wyjaśnijmy sobie zatem znaczenie słowa akceptacja – to najprościej mówiąc, pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić.
Pytanie zatem, czego nie można zmienić po porodzie, a co zaakceptować?

Jak ja wyglądam…

Znam wiele kobiet, które nie akceptują swojego wyglądu po porodzie. Szczerze mówiąc ani trochę mnie to nie dziwi. Jeśli coś sprawia, że czujemy się źle, ciężko nam się z tym pogodzić. W miarę możliwości robimy więc wszystko by wyeliminować to, co jest dla nas problemem. Jeśli zatem nie podoba Ci się Twoje odbicie w lustrze, to nie ma mowy o samoakceptacji, zatem działaj!

Tak mi zostało po porodzie, no, ale cóż, muszę to zaakceptować – czy aby na pewno?

Co dokładnie Ci zostało po porodzie?

Grubszy brzuch? Być może Cię rozczaruję, ale nie musisz tego akceptować. Z powodzeniem możesz to zmienić, jestem tego w 100% pewna! W większości przypadków wystarczy aktywność fizyczna. Zapewniam Cię, że można ćwiczyć nawet z niemowlakiem. Poniżej podaje Ci 2 przykładowe filmiki jak wykonywać takie ćwiczenia.

 

 

Rozstępy? Pomimo tego, że wiele kobiet systematycznie nawilża swoją skórę w trakcie ciąży i tak stają się posiadaczkami rozstępów. Czy można coś z nimi zrobić? Owszem, istnieje wiele metod usuwania rozstępów, kwestia tylko czy chcemy coś z tym zrobić. Zatem moja droga, nie musisz tego akceptować, możesz to zmienić.

Zła kondycja włosów? Być może Twoja gospodarka hormonalna jeszcze się nie ustabilizowała albo zmieniła się. Warto zaczerpnąć opinii specjalisty. Dowiedzieć się jakie jest podłoże problemu. To równie dobrze może być zła dieta lub zmęczenie, a taki problem bardzo szybko można zażegnać.

Słabe paznokcie, trądzik, żylaki, hemoroidy, przebarwienia skórne, osłabienie odporności, przepuklina, bóle kręgosłupa, problemy ze wzrokiem, to i wiele, wiele innych problemów, również można zwalczyć. Naprawdę nie trzeba tego akceptować.

Co z moimi potrzebami?

Samoakceptacja nie opiera się jedynie na aspekcie fizycznym, ale również psychicznym.
Wiele kobiet po porodzie czuje frustrację, nie mając czasu na zaspokojenie swoich potrzeb. Jedynym lekarstwem na to jest organizacja czasu, opieki nam dzieckiem, a nawet Waszej prywatnej rutyny.
Każda kobieta ma inne, indywidualne potrzeby. Dla jednej spełnieniem może być samotna przejażdżka na rowerze, dla innej posprzątanie mieszkania w spokoju albo wzięcie wieczornej kąpieli bez poczucia presji, że prędko trzeba wracać do dziecka.
Zaspokojenie swoich potrzeb w procesie samoakceptacji jest bardzo istotne. Znacie człowieka, który jest szczęśliwy, nie zaspokajając swoich potrzeb? Ja nie znam!

Akceptować czy nie akceptować?

W okresie ciąży faktycznie jest tak, że nie mamy wpływu na to, jak będzie ona przebiegać. Wiele aspektów możemy jedynie zaakceptować i wyczekiwać do końca ciąży. Kwestia akceptacji po porodzie natomiast ulega totalnej zmianie. W 90% przypadków mamy możliwość zmiany tego, co nam nie odpowiada.
Zatem jak u Was wygląda kwestia akceptacji?