Bycie rodzicem to nie lada wyzwanie i nie każdy rodzić umie sobie z tym jednakowo poradzić. Niektórzy bez większego wysiłku radzą sobie z trójką dzieci inni ledwo dają radę przy jednym maluchu. To oczywiście nie oznacza, że są oni gorszymi rodzicami ! Nie każdy ma przecież jednakowe predyspozycje w zakresie rodzicielstwa. Ciężko też ukryć fakt, że łatwiej będzie tym rodzicom, którzy w razie potrzeby mogą liczyć na pomoc rodziny. Nie tylko w kryzysowych sytuacjach, ale także na codzień. Jednak nie każdy może liczyć na luksus jakim jest pomocna dłoń babci czy wujka. A już na pewno nie Ci którzy mieszkają na tak zwanej obczyźnie.

Wychowanie dziecka za granicą.

Jedni decydują się na wyjazd za granicę z powodów materialnych inny zaś chcą zamieszkać w miejscu, które bardziej odpowiada ich mentalności. Osiedlenie się za granicą wymaga sporej determinacji i uporu, szczególnie jeśli pod opieką ma się jeszcze małoletnie dziecko. Wbrew pozorom to wszystko nie wygląda tak łatwo jak niektórym może się wydawać. Załóżmy jednak, że ten etap masz już za sobą. Masz więc pracę, dom, rodzinę. Wychowujesz dziecko według własnych zasad i bez pomocy kogokolwiek z rodziny. Czy można to nazwać plusem ? Owszem, jeśli to spełnia Twoje oczekiwania. Czy można powiedzieć, że jest łatwiej ? Nie do końca . Wszystko jest ok dopóki nie napotka się pierwszej przeszkody, którą ciężko pokonać mając pod opieką dziecko. Szczególnie jeśli jest to malutkie dziecko. A takich przeszkód jest naprawdę sporo.

Choroba.

Najgorszą możliwą sytuacją jest choroba rodzica, która rozkłada go na łopatki. Wysoka gorączka, ból mięśni, brak sił by zwlec się z łóżka choćby do łazienki. Ale musisz, no musisz. Maluch jest głodny, trzeba go przewinąć, przytulić, ponosić i tak w kółko, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jeśli nie masz nikogo „pod ręką”, kto mógłby pomóc chociaż przez 2 dni, to jest to naprawdę problematyczna sytuacja. Ty marzysz tylko o tym by zakopać w łóżku pod kołdrą, ale wiesz, że nie możesz sobie na to pozwolić. Twoja mama czy teściowa nie przyjadą na ratunek, a nawet jeśli by mogły, to do tego czasu zdążysz już wyzdrowieć. Tak więc jeśli dopada Cię choroba, masz pod opieką dzieci to lekko mówiąc, bez pomocy rodziny masz totalnie przechlapane. Pozostaje jedynie przetrwać tą agonię 🙁

Chwilowa niedyspozycja.

Zwykłe przemęczenie też potrafi nieźle namieszać w codziennym życiu. Każdy człowiek ma przecież swoje granice wytrzymałości i potrzebuje regenerować swoje siły. Choćby raz na jakiś czas zostać w łożku do południa i porządnie się wyspać. Niby nic prawda ? Ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Mieszkając za granicą nie poprosisz przecież dziadków by zabrali dziecko na poranny spacer bo potrzebujesz odpoczynku. Nie utniesz sobie popołudniowej drzemki w weekend. Nie zawieziesz też dzieci do babci na jeden dzień. Bo… zwyczajnie nie masz takiej możliwości. Po raz kolejny musisz sobie jakoś poradzić. Jeśli dziecko jest jeszcze malutkie możesz spać razem z nim. Gdy Twoje dziecko jest już nieco starsze, problem przemęczenia i ciągłej dyspozycyjności staje się jakby nie do przeskoczenia.

Wizyty u specjalisty.

Jak każdy człowiek na tym świecie od czasu do czasu musisz udać się do jakiegoś specjalisty, na przykład do dentysty. Jeśli Twoje dziecko jest już na tyle duże, że chodzi do szkoły lub uczęszcza do żłobka to pół biedy. Jeśli jednak Twój potomek non stop jest z Tobą, a drugi rodzic akurat jest w pracy i nie może sobie pozwolić na dzień wolny, masz lekko mówiąc pod górkę. Oczywiście można szukać okazjonalnej opiekunki, która ułatwi wyjście do specjalisty. Pod warunkiem, że nie jest to nagły wypadek i, że stać Cię na taką nianię. Mieszkając z dala od rodziny uzyskanie pomocy w tej kwestii staje się niewykonalne. Znów trzeba sobie jakoś poradzić, czasami niestety trzeba się nieźle nagłówkować by znaleźć jakieś racjonalne wyjście z sytuacji.

Czas dla rodziców.

Rodzicielstwo to zajęcie na pełen etat. A nawet i na sto etatów. Krótko mówiąc tryb „rodzic” jest włączony 24h na dobę. Zanim w życiu dwojga ludzi pojawiło się dziecko każde z nich miało czas dla siebie, swoich przyjaciół, wyjście z domu i oderwanie się od codzienności, czyli tzw. reset. Nie mniej jednak po powiększeniu się rodziny opcja zresetowania się i oderwania wciąż jest potrzebna. Wyjście do kina z ukochaną może okazać się niczym wyprawa w góry.

Niestety mieszkając za granicą, za dala od rodziny nie pozwolisz sobie na spontaniczne wyjście, bo po raz kolejny opcja podrzucenia dzieci dziadkom nie wchodzi w grę. Ok spontaniczne wyjście faktycznie w takim przypadku jest niewykonalne, ale podobnie będzie z wyjściem np. w Sylwestra, urodziny znajomych czy walentynkową kolację. Po raz kolejny możesz pokusić się o zorganizowanie niani, oczywiście jeśli Cię na nią stać i znajdziesz taką, której można spokojnie powierzyć opiekę nad dzieckiem. Aczkolwiek z chwilą gdy obojgu rodzicom udaje się wyjść z domu bez dzieci ich radość jest nie do opisania. 

Pomimo sporych odległości, które znacznie utrudniają dzieciom kontakt z resztą rodziny warto budować między nimi więź. Wszelkie wideorozmowy, pisanie listów, a także odwiedziny są ważne zarówno dla dzieci jak i dla reszty rodziny. Dzięki temu na przykład podczas odwiedzin babci dziecko nie będzie bało się pozostać bez rodziców. Patrząc na wyżej wymienione przykłady, fakt, że maluch zostanie sam z dziadkami korzystnie wyjdzie dla dla rodziców. Okazja by wyskoczyć gdzieś z drugą połówką przecież nie zdarza się codziennie. Ponadto, tak zwyczajnie, fajnie by dzieci znały swoją rodzinę 🙂