Rodzic na odległość. To jest trudne nie tylko dla dziecka

Rozłąka z dzieckiem to doświadczenie, które wpływa i na dziecko, i na jego rodzica. To, jak to rozstanie będzie przebiegało, odgrywa w tym wypadku bardzo ważną rolę. Wiąże się to z tym, że odległość jeszcze bardziej dzieli, jeśli więc na etapie bycia razem na co dzień, nie udało się nawiązać głębokiej i pozbawionej konfliktów relacji, to później (na odległość) może być trudno tego rodzaju stan rzeczy odwrócić – oczywiście wcale nie jest to równoznaczne z tym, że jest to niemożliwe.

Odległość, która dzieli

Rodzic na odległość. To jest trudne nie tylko dla dziecka

Większości z Nas wydaje się, że odległość to przede wszystkim rozłąka fizyczna. Taka, do której dochodzi w wyniku wyjazdu np. do pracy (za granicę albo do odległego miasta). Do tego dochodzi jeszcze rozstanie rodziców dziecka. Wówczas odległość pod względem dystansu fizycznego wcale nie musi być tak duża, ale tego rodzaju rozstanie jest równie trudne, jeśli w ogóle (i dla rodzica, i dla dziecka) nie najtrudniejsze. W dzisiejszym świecie coraz częściej się zdarza, że nawet bliska fizyczna odległość nie gwarantuje bliskiej emocjonalnej więzi. Z czego to wynika? Przede wszystkim z braku czasu i coraz bardziej zawrotnego tempa życia. Wielu rodzicom wydaje się, że są ze swoimi dziećmi blisko i że mają z nimi dobry kontakt, bo przecież wszystko jest w porządku. Nie ma żadnych poważnych problemów. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Praca po godzinach, coraz późniejsze powroty do domu i brak czasu na codzienne rozmowy i bycie razem raczej temu przeczą. 

Wielu z nich dopiero po jakimś czasie sobie uzmysławia, że, mimo iż cała rodzina mieszka w jednym domu, to jednak zbyt rzadko są tak naprawdę razem – każdy ma swój pokój, swoje sprawy, codzienne troski i zmartwienia. Najważniejsze, co w tych domach uderza, to samotność, bo, mimo iż tuż obok (ściana przez ścianę) to jednak wszyscy razem i każdy z osobna coraz mniej o sobie wiedzą. Tylko te najważniejsze rzeczy – bez szczegółów, różnych detali i drobnostek, z których jednak składa się każdy człowiek. A gdy te najbliższe osoby są tak blisko, to jednak dowiedzenie się czegoś więcej o nich i o ich sprawach, to jednak podstawa. Ważne jest jednak przede wszystkim to, aby te oddzielne światy miały ze sobą jakieś punkty wspólne. Bez tego i w tym przypadku będziemy mieć do czynienia z rodzicem na odległość.

Rozstanie związane z wyjazdem do pracy

Rodzic na odległość. To jest trudne nie tylko dla dziecka

Rodzice nie zawsze mogą sobie pozwolić na to, aby być ze swoim dzieckiem codziennie. W wielu domach na co dzień rodziny nie są pełne, bo jeden z rodziców musi pracować w odległym od ich miejsca zamieszkania mieście, a nawet kraju. Podjęcie takiej decyzji zawsze jest okupione cierpieniem. W wielu przypadkach jest to po prostu wybór przysłowiowego mniejszego zła. Troska o zapewnienie bytu materialnego okazuje się w tym wypadku na tyle istotna, że rozłąka jest nieunikniona. Bez względu na to, ile dziecko ma wtedy lat, to tak samo boli. Czy można coś zrobić, żeby skutki związane z takim rozstaniem w jakiś sposób zniwelować? Z pewnością tak, ale to nigdy nie jest łatwe – chociaż teraz, w dobie tak dobrze rozwiniętej cyfryzacji i jej egalitaryzacji i tak jest to o wiele prostsze niż jeszcze kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu.

Rodzic, który wyjeżdża do pracy, choćby nie wiem, jak bardzo była ona wymagająca, czy absorbująca, zawsze powinien mieć na względzie to, aby pielęgnować relacje ze swoją rodziną. Jeśli częsty kontakt fizyczny nie jest możliwy, to wtedy jest jeszcze ten zapośredniczony (telefon i różnego rodzaju internetowe formy kontaktu, to w tym wypadku podstawa). Pamiętanie o nim bardzo pomaga – i to nie tylko dziecku, które ma okazję usłyszeć i zobaczyć rodzica, ale także i jemu, bo w ten prosty sposób dzień po dniu utwierdza się w przekonaniu, że wciąż ma dokąd wracać i że ze wszystkim jest na bieżąco. Pierwsze kroki, słowa, oceny, sukcesy i porażki – to wszystko nadal stanowi część jego świata. I nawet jeśli nie widzi tego wszystkiego osobiście, to jednak ma tego świadomość – może pocieszyć, pogratulować albo nawet pomilczeć razem ze swoim dzieckiem – wszystko w zależności od tego, jaka jest w danej chwili potrzeba. W ten sposób kontakt emocjonalny pozostaje równie silny – nadal będzie ich łączyła głęboka więź, przywiązanie i zaufanie. Poza tym wówczas o wiele łatwiej będzie także znieść prozę monotonnej rzeczywistości, w tym nowym  dla rodzica miejscu – gdzie poza kolegami z pracy nikogo się nie zna i tak naprawdę nie ma się z kim tak od serca porozmawiać.

Rodzic na odległość z powodu rozstania (rozpadu związku)

Rodzic na odległość. To jest trudne nie tylko dla dziecka

Rozwód, separacja albo po prostu rozejście się, to także sytuacje, które wymuszają życie na odległość. W takim wypadku już nie ma możliwości, żeby dzielić codzienność ze swoim dzieckiem. Oczywiście ona tak całkowicie nie zostaje utracona, ale podlega mniej lub bardziej drastycznej marginalizacji. Dla dziecka najbardziej traumatyczne jest tempo tych negatywnych zmian, których w krótkim czasie doświadcza. Wbrew pozorom dla rodzica to jest równie trudne. Tym, co go najbardziej obciąża, jest z pewnością poczucie porażki i poczucie winy – że się nie podołało, zawiodło i  nie wywiązało z tego, na co kiedyś się zdecydowało. Te wszystkie negatywne i trudne uczucia są po obu stronach jak najbardziej uzasadnione, trzeba jednak mieć na względzie to, że żaden z rodziców nie chciał przecież tego, żeby zostać tatą/mamą na odległość, od święta, na weekend, czy z jakiejś innej okazji. Tak jednak bywa i pewnych rozstań nie sposób uniknąć. Ważne, by zatroszczyć się o to, by ta wymuszona przez różne życiowe okoliczności i zawirowania odległość, nie zburzyła tego wszystkiego, co wcześniej razem udało się zbudować.

Łatwo oczywiście nie będzie, ale w tym wypadku nie ma innego wyjścia. Krok wstecz może mieć katastrofalne skutki dlatego trzeba myśleć o tym, co zrobić, żeby ta nowa przyszłość również była dla obu stron tak samo owocna i pełna dzielonych wspólnie doświadczeń, wrażeń oraz np. pasji. 

Drobne gesty to jest to, o czym warto na co dzień pamiętać. To może być wspólny obiad w środku tygodnia, odrabianie lekcji po szkole, wyjście razem do parku albo na plac zabaw. Ważne, żeby robić to jak najczęściej. Wysyłanie sobie zdjęć i filmików z Naszych codziennych małych sukcesów albo np. tego, czym chcielibyśmy się podzielić z tą drugą stroną, także jest ważne. Wynika to z tego, że te wszystkie drobne gesty razem składają się na coś niezwykle ważnego – po prostu sprawiają, że trudny czas życia, czy też bycia na odległość, już nie jest taki nieznośny, jak to miało miejsce na początku. Żeby jednak takim się stał, to wymaga pracy, zaangażowania i mobilizacji, bo nic się samo nie wydarzy i nie zmieni, a już zwłaszcza z dnia na dzień.

A co z dzieckiem? Jak z nim postępować?

Rodzic na odległość. To jest trudne nie tylko dla dziecka

Często rodzice mają poczucie, że rozłąka wcale na ich dzieci tak bardzo nie wpłynęła – w końcu nadal są tak samo radosne, aktywne i rozbrykane. To jednak może być błędne przekonanie. Wiele dzieci nie mówi swoim rodzicom tego, co tak naprawdę się dzieje – co czują, czego doświadczają i jak im z tym jest. Często jeszcze tego nie potrafią, ale zdarza się także, że robią to  w sposób świadomy, bo nie chcą nikogo martwić i sprawiać kłopotu. Wydaje im się, że niemówienie i ignorowanie tego, co się wokół nich i z nimi samymi dzieje, spowoduje, że z czasem będzie lepiej. Oczywiście nie zawsze tak jest. Wówczas to rodzic powinien pierwszy zainicjować (z tego powodu) kontakt. To on powinien pytać, wyjaśniać wszelkie wątpliwości, służyć radą, wsparciem i swoim czasem. Takie nie zawsze łatwe rozmowy pomagają obu stronom. Po prostu dzień po dniu sprawiają, że nowa rzeczywistość już nie jest tak czarno-biała, jak to się na początku i rodzicom, i dzieciom wydawało. 

Najgorsze co można zrobić, to nie podejmować inicjatywy. Taka bierność powoduje, że dziecko ma poczucie, że jego los/stan nikogo tak naprawdę nie obchodzi – że wszystko dzieje się obok niego, bo nikt go o nic nie pyta i niczego z nim nie uzgadnia. W niektórych domach zbyt pochopnie zakłada się, że wszystko prędzej, czy później, ale i tak unormuje się samo. Rzeczywiście tak może się stać, czy jednak zawsze? Niekoniecznie, bo każda sytuacja jest inna. Podobnie to wygląda z dziećmi. Jedne potrafią przejść nad tym do porządku dziennego, bez większych problemów, a innym bardzo trudno będzie się po tym samodzielnie pozbierać. Rolą rodzica powinno być niedopuszczenie do tego rodzaju stanu u własnego dziecka. Dlatego powinien starać się wyprzedzać pewne wydarzenia. Samodzielnie wychodzić z inicjatywą – pytać, utwierdzać w przekonaniu, że nadal jest dla niego tak samo ważne i starać się uczestniczyć w jego codziennym życiu tak intensywnie, jak to tylko jest w danej chwili możliwe.

A u Was jak to wyglądało? Dla kogo rozłąka okazała się najtrudniejsza? Czy mieliście poczucie, że to Wy jako rodzice mocniej ją przeżywacie?