Planowaliście dziecko?

Wbrew pozorom na takie pytanie narażone są zarówno młode, jak i nieco bardziej dojrzałe mamy. W obu przypadkach jest ono tak samo niestosowne i świadczy o braku taktu i wyczucia tego, kto je zadaje. Oczywiście inny wydźwięk będzie mało ono z ust kogoś bliskiego, a inny od osób, które zna się przelotnie albo w ogóle tylko „z widzenia”.

Czy reagować i odpowiadać?

Planowaliście dziecko?

To sprawa indywidualna – z jednej strony można odpowiedzieć szczerze, bo przecież, nawet jeśli dziecko nie było planowane, to nie ma w tym nic niewłaściwego, a już na pewno nie powinno się tego wstydzić. Zresztą, czy w ogóle można sobie wszystko tak z zegarkiem i kalendarzem w ręku zaplanować? Poza tym nie oszukujmy się – gdyby rodziły się tylko dzieci zaplanowane, to przyrost naturalny spadłby drastycznie

Z pewnością mamy bardziej dojrzałe nie będą aż tak „przeżywać” tego pytania, bo już się zdążyły wcześniej przekonać, że ciekawość i „życzliwość” np. ta sąsiedzka może czasem przekroczyć wszelkie granice przyzwoitości i taktu, ale nie tylko. Inaczej to wygląda w przypadku mam młodszych i mniej doświadczonych w tej materii. One za sprawą tego pytania mogą poczuć się dotknięte, jakby ciąża w młodym wieku była jakimś stygmatem. A przecież, to kiedy się decyduje na i rodzi dziecko, to całkowicie indywidualna sprawa. Jedna kobieta będzie na nie gotowa w wieku 20, a inna kilka, a nawet kilkanaście lat później. Oprócz tego nie zawsze wcześniej się udaje.

Ciekawe, jaką minę miałaby „zainteresowana”, gdyby zapytać to ją o szczegóły dotyczące jej rodziny? Przecież większość tych starszych i ciekawskich pań bardzo szybko zostało mamami, ale wtedy nikt nie robił z tego problemu, czy sensacji – no, chyba że nie było męża… 

Planowane czy nieplanowane…

Planowaliście dziecko?

Zaplanować to można sobie grafik zadań do wykonania na nadchodzący tydzień, a nie to, kiedy dokładnie będzie się mieć dziecko, czy też dzieci. Znam wiele przykładów, gdzie plany nie zostały zrealizowane albo musiały się zmienić. Dlaczego? Bo nie wszystko można sobie tak krok po kroku zgodnie z zaplanowanym wcześniej schematem wykonać, czy też zrealizować. Ludzki organizm to bardzo skomplikowana maszyneria i nie zawsze „chodzi” jak w zegarku – szczególnie dzisiaj, w dobie coraz szybszego tempa życia, dużego stresu i wielu innych, na pozór nieistotnych czynników. Z płodnością też teraz różnie bywa. U mężczyzn w ciągu ostatnich 80 lat jakość plemników spadła o 50%. To, co kiedyś było uznawane za nieprawidłowe, dziś stało się normą. Kobietom też coraz trudniej jest i zajść, i utrzymać ciążę. Przyczyn jest wiele – np. przetworzona żywność, zanieczyszczone środowisko i wiele innych.

Przeważnie jest tak, że jak się czegoś bardzo chce, to jest problem, żeby to uzyskać, czy też osiągnąć. Z dziećmi też tak jest. Wiele par teoretycznie nie powinno mieć problemu z zajściem w ciążę, ale w praktyce się to nie udaje i nie zawsze współczesna medycyna jest im w stanie pomóc (przynajmniej w sposób naturalny).

Współcześnie w kwestiach związanych z macierzyństwem i ojcostwem planowanie zyskano nowe znaczenie. No bo planować można  – np. w klinikach zajmujących się zapłodnieniami drogą (czy też metodą) in vitro, ale też tylko do pewnego stopnia. Co prawda jest ścisły harmonogram, co i kiedy się robi z ciałem kobiety (sztuczna stymulacja hormonalna itd.), ale i tak o wszystkim finalnie decyduje natura i dlatego nie zawsze i nie każdemu się udaje.

„Planowanie” dzieci w XXI wieku przybiera coraz bardziej niepokojące formy. Nielegalne surogatki i kupowanie „gotowych” dzieci na czarnym rynku to przykłady takich dwuznacznych pod względem etycznych praktyk. Oprócz tego niektóre zagraniczne laboratoria już teraz intensywnie pracują nad tym, żeby w przyszłości można sobie było wybrać kolor oczu dziecka, jego płeć i ciekawe co jeszcze… 

W wielu miejscach w Europie i na świecie już teraz można sobie wybrać z katalogu (według własnych preferencji) anonimowego dawcę nasienia (pod kątem wyglądu, wykształcenia itd.) – to też pewna postać „planowania”. Z pewnością nie o takie jednak planowanie chodziło ciekawskim z najbliższego otoczenia.

Czy się przejmować takim „niewinnym” pytaniem?

Planowaliście dziecko?

W tym wypadku odpowiedź może być tylko jedna – oczywiście, że nie. Każdy ma prawo do życia w sposób, który sam uważa za stosowny. Poza tym zawsze znajdzie się jakieś „ale” i nawet jeśli na jedno pytanie uda się „dobrze” odpowiedzieć, to zaraz mogą się pojawić kolejne – równie delikatne i taktowne.

Nie zawsze mamy wpływ na to, jak Nasze życie tak „w całości” (we wszystkich jego aspektach) będzie wyglądać, ale na niektóre z jego sfer, czy też składników już tak i warto z tego rodzaju możliwości korzystać. Ważne, żeby żyć w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami. Wcale nie trzeba postępować tak, jak inni uważają, że jest stosownie (np. do wieku, pozycji społ. itd.). Jeśli więc ktoś czuje potrzebę dojrzałego macierzyństwa, to nic (poza samym „biologicznym zegarem”) nie stoi teraz na przeszkodzie, żeby to marzenie zrealizować. Co z tego, że sąsiedzi uznają nowego członka rodziny za wpadkę – czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Tak samo wygląda sytuacja w przypadku młodych mam. Ważne, żeby żyć w zgodzie ze sobą – przejmowanie się reakcjami najbliższego otoczenia nie ma najmniejszego sensu. Ludzie zawsze znajdą sposób, żeby komuś zadać wścibskie i niedelikatne pytanie. Zawsze coś będzie nie tak, a nawet jeśli nie, to i tak czegoś się doszukają, bo kto szuka… to zawsze coś wymyśli – niestety

O planowaniu raz jeszcze – pod innym kątem

Z planowaniem rodziny w sposób nieodłączny związana jest oczywiście antykoncepcja – i ta naturalna, i ta farmakologiczna. Co prawda skuteczność tej drugiej już dawno przekroczyła 90%, ale i tak zdarza się od czasu do czasu, że nie działa. Dlaczego? Powodów, czy też przyczyn może być kilka:

  • nieregularne zażywanie pigułek antykoncepcyjnych,
  • łączenie ich z alkoholem,
  • równoległe zażywanie antybiotyków, leków przeciwdepresyjnych, przeciwzapalnych i przeciwbólowych,
  • łączenie ich z ziołami (np. picie w ciągu dnia naparu z dziurawca),
  • przyjmowanie dużych dawek witaminy C powoduje z kolei zmiany we wchłanianiu etynyloestradiolu – a to pochodna estrogenu, składnika większości pigułek antykoncepcyjnych; finalnie u kobiet mogą się wtedy pojawić nieregularne krwawienia, a to z kolei zwiększa ryzyko nieplanowanej ciąży,
  • środki przeczyszczające także osłabiają skuteczność antykoncepcji,
  • lekarze ostrzegają także i przed tym, żeby nie popijać tabletek antykoncepcyjnych sokiem z grejpfrutów; przyczyna tego zalecenia jest taka, że substancje zawarte w tych owocach wpływają na sposób, w jaki kobiecy organizm metabolizuje niektóre leki – w tym także i środki antykoncepcyjne.

Już po tych kilku podjętych tu wątkach widać wyraźnie, że planowanie różnie może wyglądać (i się skończyć)

A u Was jak to wyglądało? Też doświadczyliście takich subtelnych i delikatnych pytań? A tak w ogóle, to, jakie macie zdanie na temat planowania – kiedy się sprawdza, a kiedy nie?