Jak przygotować dziecko do nowego roku i ewentualnego powrotu do nauki zdalnej – obawy rodziców

Nowy rok szkolny to nowe wyzwania i zadania, z którymi muszą się zmierzyć i dzieci, i ich rodzice. Odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę może się skończyć na bieganiu po różnych często już nieco gorzej zaopatrzonych sklepach, dlatego warto już teraz przygotować się na ten niełatwy dla wszystkich czas.

Co można zrobić już teraz, żeby rok szkolny powitać na luzie?

Warto wypisać sobie, co tak naprawdę będzie (przynajmniej w trakcie pierwszego półrocza) niezbędne. Ja tak zawsze robię i dzięki temu nie trwonię czasu na bieganie po omacku po supermarketowych „działach szkolnych”.

Z uwagi na fakt, że o książki (przynajmniej na etapie edukacji podstawowej) już nie muszę się martwić, bardziej skupiam się na tym, żeby mojemu dziecku dokupić wszystkie niezbędne przybory – mam tu na myśli: zeszyty, długopisy, przybory geometryczne, kleje, pisaki, kredki, plastelinę, korektor, wycinanki, bibułę itd.

W tym roku trudno przewidzieć, czy nauka będzie miała miejsce w szkole, czy w domu dlatego najlepiej będzie, jeśli się od razu przygotuje na obie te ewentualności. Zakładając, że dziecko jednak pójdzie do szkoły, warto zorientować się, jakie formy wychowania fizycznego będzie miało do wyboru – w końcu od tego zależy, jakiego rodzaju strój i obuwie będą mu potrzebne.

Podobnie przedstawia się kwestia z zajęciami dodatkowymi – jeśli dziecko namiętnie maluje w domu po ścianach i nie można go oderwać od pomagania przy robieniu domowych wypieków (ugniatanie ciasta i ozdabianie już gotowych babeczek to jedno z jego ulubionych zajęć) to wówczas zajęcia plastyczne z pewnością będą dla niego wielką frajdą (w tym wypadku zwykłe plakatówki i podstawowy komplet kredek świecowych i ołówkowych z pewnością nie wystarczą).

Ja wychodzę z założenia, że jeśli to dziecko ma tych przedmiotów/akcesoriów czy też przyborów używać, to warto pozwolić mu (w granicach zdrowego rozsądku) zadecydować, jakie konkretnie np. zestawy kredek będą dla niego najlepsze. I nawet jeśli finalnie skończy się na zajęciach w domu, to i tak warto, bo tam też przecież będzie mogło rozwijać swoje twórcze pasje oraz zdolności.

Nauka zdalna – czy na nią można się w ogóle przygotować?

Każdy, kto pomagał swojemu dziecku w ciągu ostatnich kilku miesięcy, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie. Oczywiście można się również i na tę alternatywę w pewien sposób się przygotować. Według mnie powinno się przede wszystkim:

  • sprawdzić stan komputera, na którym dziecko będzie pracować (dobre oprogramowanie antywirusowe, szybki Internet i nieprzepełniony dysk to w tym wypadku podstawa); Warto również zweryfikować, czy kamerka, głośniki i słuchawki działają bez zarzutu – jeśli nie, jeszcze jest czas, żeby wszystko naprawić albo uzupełnić,
  • zadbać o właściwe oświetlenie pokoju, a przede wszystkim biurka dziecka; dobrze wyprofilowana lampa na biurku z pewnością się przyda,
  • wygodny fotel i biurko też są w tym wypadku nieodzowne – jeśli jeszcze się ich nie kupiło, to warto zaopatrzyć się w takie modele, które będą rosły razem z dzieckiem,
  • pomyśleć o miejscach do przechowywania (np. na różne prace szkolne albo dodatkowe „luźne” pomoce naukowe – np. wydrukowane z Internetu informacje); segregatory i zwykłe papierowe lub foliowe teczki mogą się w tym wypadku okazać niezwykle użyteczne,
  • rozważyć, czy dodatkowe korepetycje nie będą w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem; co w tym wypadku mam na myśli? przede wszystkim to, że nie każdy jest alfą i omegą z matematyki albo np. fizyki, a nawet jeśli jest, to i tak po prostu może nie mieć fizycznie czasu na pomaganie swojemu dziecku w lekcjach – szczególnie jeśli te znowu miałyby się odbywać w domu; w najlepszej sytuacji są ci z rodziców, którzy mają kilkoro dzieci – wówczas te starsze mogą nieco wspomóc te młodsze, ale nie zawsze jest to możliwe; kto ma w domu dzieci w wieku nastoletnim, ten doskonale wie, że łatwiej znaleźć i zatrudnić korepetytora niż nakłonić je do tego, aby regularnie pomagały swojemu młodszemu rodzeństwu w lekcjach.

Wiele osób uzna pewnie, że takie korepetycje to dla nich zbyt drogie rozwiązanie, ale nie do końca jest to prawda. Zamiast zatrudniać drogiego nauczyciela (często specjalistę od jednego lub góra dwóch przedmiotów), lepiej postawić na erudytę z liceum albo chcącego sobie dorobić studenta. Wówczas, zamiast szukać w gazetach i w Internecie, lepiej zdać się na sprawdzoną przez wszystkich pocztę pantoflową. Oprócz tego można również umówić się z innymi rodzicami i zatrudnić jednego korepetytora do kilkorga dzieci równocześnie – wówczas koszty takich dodatkowych zajęć w sposób znaczący się obniżą, a oprócz tego dziecko będzie miało jakąś namiastkę zajęć w grupie.

O czym jeszcze warto pamiętać?

Zakładam, że nauczyciele będą w stanie zadbać o bezpieczeństwo i zdrowie naszych dzieci, ale tak na wszelki wypadek warto jeszcze raz z nimi porozmawiać na ten temat. A o czym konkretnie? O tym, że teraz nie mogą tak beztrosko spędzać czasu wśród rówieśników. Bezpieczna odległość, higiena i zwracanie uwagi na samopoczucie swoje i innych, to w tym wypadku najważniejsze kwestie.

Chodzenie w maseczce nie należy do przyjemności, ale na szczęście można zadbać o to, żeby ta, którą będzie miało nasze dziecko była dla niego atrakcyjna, (przynajmniej pod względem wizualnym). Jeśli w okolicy nie dostaniecie tej z ulubionym dziecięcym bohaterem, to warto poświęcić dziecku nieco więcej czasu i mu ją uszyć (albo zlecić to zadanie komuś, kto jest w tym bardziej wprawiony albo po prostu ma maszynę do szycia). Oczywiście najlepiej od razu zaopatrzyć się w cały komplet, żeby później nie było problemu z uzupełnianiem ewentualnych braków. Dodatkowe żele antybakteryjne i gumowe rękawiczki też nie zawadzą, ale i tak najważniejsze jest to, żeby dziecko wyrobiło sobie nawyk jak najczęstszego mycia rąk. Dlatego już teraz warto mu na te kwestie zwracać uwagę.

Marzena 🙂