Hurra, żegnamy się ze smoczkiem i pieluchą

 

Przed narodzinami dziecka zwyczajowo wybieramy się na zakupy, by zaopatrzyć się w tak zwaną wyprawkę dla malucha. Szykujemy malcowi pokoik, pierzemy i prasujemy małe ubranka, a także układamy wszelkie potrzebne rzeczy tak, aby zawsze były pod ręką. Smoczek i pieluchy są zdecydowanie najczęściej kupowanymi przedmiotami dla naszych dzieci.

Nic w tym dziwnego, widok niemowlęcia ze smoczkiem w buzi wcale nas nie dziwi, a pieluchy w dzisiejszych czasach, to w 90% przypadków konieczność. Z biegiem czasu, gdy niemowlę rośnie, zmieniany jest rozmiar smoczka, a także rozmiar pieluch. Zazwyczaj, jednak gdy dziecko kończy roczek, w głowie rodziców rodzi się pytanie „jak oduczyć dziecko ssania smoczka?” i „kiedy zacząć odpieluchowanie?”

Gdzie jest mój smoczek?

W przypadku, gdy Twoje dziecko przyzwyczajone jest do smoczka niemal od urodzenia, odzwyczajenie go od niego, może być trochę problematyczne.
W internecie możemy znaleźć mnóstwo porad, w jaki sposób oduczyć malucha od smoczka.

Spośród nich wybrałam w moim odczuciu 5 najlepszych:

1. Redukować czas spędzony ze smoczkiem, np. dawać go dziecku tylko na noc.
2. Jeśli dziecko jest już na tyle duże, aby zrozumieć, wytłumaczyć, że jest już za duże na ssanie smoczka i wspólnie go wyrzucić.
3. Zabrać smoczek i powiedzieć dziecku, że zabrała go wróżka Smoczuszka, a w zamian zostawiła prezent.
4. Wyrzucić smoczek podczas choroby dziecka. W trakcie kataru czy kaszlu, dziecko i tak nie będzie mogło spać ze smoczkiem, gdyż znacznie uniemożliwi mu to oddychanie.
5. W ogóle nie przyzwyczajać dziecka do smoczka. Tak, taki sposób również znalazłam, a ponieważ jest on najłatwiejszy, wpisuję go na sam koniec.

Niezależnie jaką metodę się wybierze, najważniejsze jest to, aby być przy tym bardzo konsekwentnym. Dzieci bardzo szybko adaptują się w nowych sytuacjach, odsmoczkowanie więc może trwać jeden dzień, lub tydzień. Ważne jest jednak to, aby nie dać się złamać i znów maluchowi nie podarować smoczka w przypadku, jeśli sobie o nim przypomni. U nas sprawdził się sposób numer 2.

Czas na nocnik

Każdy rodzic, który używa pieluch jednorazowych dla swojego dziecka, prędzej czy później zastanawia się, kiedy rozpocząć naukę siadania na nocnik. W tym przypadku również możemy znaleźć ogrom informacji i porad w internecie. Ja jednak postaram się Wam pomóc, kierując się własnym doświadczeniem w tej kwestii.
Nie kłamiąc, gdy zabierałam się za odpieluchowanie młodej, przeczytałam około 30 artykułów na ten temat. Większość porad brzmiała tak samo: użyj grającego nocnika, zrób z nauki zabawę, pozwól maluchowi wybrać nocnik, sadzaj dziecko na nocniku, aby się z nim oswoiło, sadzaj lalki na nocniku i mów, że robią siusiu etc. Od razu nadmienię, że żadna z tych metod nas nie zachęciła do skorzystania z niej, a już szczególnie ten grający nocnik… Załatwiliśmy sprawę inaczej.
Najpierw uczyliśmy małą zdejmowania spodni. Nauka siadania na nocnik to w zasadzie nic trudnego, jeśli Twoje dziecko chodzi, to zapewne potrafi też samodzielnie usiąść. To czy usiądzie na nocniku, czy na podłodze, nie stanowi dla malucha większego problemu. Jeśli natomiast nie umie samodzielnie zdjąć spodni, próba wysikania się do nocnika może stanowić problem.
Gdy opanowała już ściąganie spodni, w ciągu dnia zakładaliśmy jej majtki zamiast pieluchy, tłumacząc, że jeśli chce siku, powinna usiąść na nocniku i sikać. Nocnik zawsze stał w tym samym miejscu, najlepiej gdzieś z boczku dla większej intymności. Nie zdziwi Was zapewne fakt, że niejednokrotnie posikała się w majtki. To jednak nic, nawet lepiej, bo poczuła, że jest jej mokro i nieprzyjemnie. W takich sytuacjach spokojnie tłumaczyliśmy, że nic złego się nie stało, zmienialiśmy ubranie i jak katarynki powtarzaliśmy, że jak będzie chciała zrobić siku, to powinna do nocnika. W międzyczasie pytaliśmy też, gdzie się robi siku, a w odpowiedzi mała wskazywała nocnik palcem bądź mówiła, że „na blue” (tak młoda miesza język polski z angielskim).
Owszem mieliśmy wrażenie, że ta nauka potrwa tygodniami, ale ku naszemu zdziwieniu, po 3 dniach mała zawołała „mamaaaa, sika”. Początkowo wołała, a to mnie, a to tatę do asystowania jej podczas korzystania z nocnika, zawsze nagradzaliśmy ją słowami i brawami. Wszelkie Hurra, Wow, Super i Brawo, wywoływały uśmiech na jej buzi i zachęcały do kolejnego razu. Po około 2 tygodniach mała wołała nas już tylko po fakcie.
Powiedzmy, że „najgorsze” już za nami, nocnik opanowany, nakładka na kibelek też nie stanowi już problemu, młoda próbuje nawet samodzielnie się podcierać, a my zawsze powtarzamy jej, że jesteśmy z niej dumni. Tylko ten jeden jedyny mały szczególik.

Pielucha na noc

Punkt drugi odpieluchowania jest być może łatwiejszy, bo dziecko uczy się już na własnych doświadczeniach i rozumie, że nie sika się do nocnika, ale potrwa pewnie znacznie dłużej.
Dziecko, które w ciągu dnia świadomie korzysta z nocnika, może mieć jednak problem z kontrolowaniem swoich potrzeb fizjologicznych w nocy. Maluchy zazwyczaj mają bardzo głęboki sen, a do tego przyzwyczajone są od urodzenia, do braku konieczności kontroli swojego ciała podczas snu.
Z tego też powodu zdecydowaliśmy się zakładać pieluchę tylko na noc, uprzednio tłumacząc małej, że jeśli będzie czuła, że musi skorzystać z nocnika, to powinna wstać i to zrobić. Drugi nocnik zawsze stoi nieopodal łóżka. Jak się pewnie spodziewacie, początkowo nasze gadanie było tylko gadaniem. Jednak po mniej więcej miesiącu, zaczęło się nocne wołanie nas do siebie, a po kolejnym miesiącu mała korzystała z nocnika dopiero rano. Gdy taki stan utrzymywał się przez mniej więcej przez miesiąc, zdecydowaliśmy się zupełnie zrezygnować z pieluchy.

Jakąkolwiek metodę wybierzesz, pamiętaj, by być cierpliwym i konsekwentnym w swoim działaniu. To pomoże nie tylko Tobie, ale też Twojemu dziecku.

Trzymam za Ciebie kciuki!