Dlaczego inni czują potrzebę dotykania brzucha ciężarnej?

Właśnie zaczynamy nową serię artykułów, które będą dotyczyły różnych dziwnych, krępujących, a często nawet i głupich pytań, które są kierowane do kobiet w ciąży. Zaczynamy od kwestii związanych z potrzebą dotykania (przez różnych „obcych”) brzucha ciężarnej.

Etap ciąży to czas wyjątkowy. Wiele się wówczas dzieje i wewnątrz ciała przyszłej matki, i na zewnątrz. To właśnie wtedy obcy ludzie zaczynają ot tak, z zaskoczenia, ją zagadywać. Pytają o płeć dziecka, o to, czy ma rodzeństwo, kiedy będzie poród, czy imię już wybrane. Jednak na samych pytaniach nie zawsze się kończy. Często się zdarza, że towarzyszy im dotykanie brzucha ciężarnej.

Dlaczego obcy ludzie chcą i dotykają brzucha kobiety w ciąży?

Dlaczego inni czują potrzebę dotykania brzucha ciężarnej?

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, bo powodów może być przynajmniej kilka.

  • Część ludzi w ten sposób okazuje (w ich mniemaniu) przyszłej mamie troskę i zainteresowanie. Według nich pokazują oni w ten sposób, że jej stan nie jest im obojętny, że razem z nią się cieszą z tej ciąży, a oprócz chcieliby mieć możliwość bycia (obok niej), jak najbliżej w tym wyjątkowym i magicznym czasie.
  • Niektórzy poprzez dotykanie brzucha okazują z kolei atencję dziecku. Oni nie tylko głaszczą brzuch, ale również z nim rozmawiają – tym sposobem witają to jeszcze nienarodzone dziecko. Swoją drogą pamiętam, że moja siostrzenica, gdy jej mama była w zaawansowanej ciąży, kazała wszystkim swoim koleżankom witać się ze swoją jeszcze nienarodzoną siostrą i do niej mówić – wszystkie były wtedy nieco speszone i zdezorientowane, więc pewnie chęć na dotykanie (z zaskoczenia) i mówienie do brzucha przychodzi z czasem/z wiekiem (i nie do każdego).
  • Znam również osoby, które tak usilnie dążą do głaskania brzucha ciężarnej z tej prostej przyczyny, że wierzą w to, iż w ten sposób zapewnią sobie szczęście. Mamy zatem jaskrawy przykład na to, że ludowe wierzenia mają się dobrze nawet w dobie ponowoczesności.
  • Jest jeszcze jedno (ludowe wierzenie), które dotyczy kobiet w ciąży. Zgodnie z nim dotknięcie brzucha przyszłej mamy ma być „zaraźliwe”. Tym samym niektóre z pań (te, które planują powiększenie rodziny), właśnie z tego powodu dążą do tego rodzaju formy fizycznego kontaktu. W tym przypadku mamy z kolei przykład magii sympatycznej – czyli podobne ma wywoływać podobne.

Dlaczego obcy tak chętnie przekraczają granice intymności i dystansu przyszłej matki?

Dlaczego inni czują potrzebę dotykania brzucha ciężarnej?

Najprawdopodobniej wynika to z tego, że to jeszcze nienarodzone dziecko traktowane jest jako rodzaj dobra wspólnego. Tym samym ciało kobiety jest w pewien sposób uprzedmiotawiane albo uspołeczniane.

Dla niektórych to z kolei rodzaj żywego inkubatora i, mimo iż na zewnątrz nic nie widać, to przecież można przynajmniej spróbować coś poczuć właśnie poprzez dotyk. Swoją drogą ciekawe, dlaczego nikt w ten sposób nie traktuje przyszłych ojców, jako tych, którzy także się przyczynili do powstania tego nowego życia. W tym wypadku jakoś nikt nie ma śmiałości i odwagi

Czasem jest to taka zwyczajna ciekawość. W dobie rodzin nuklearnych nie wszyscy mieli okazję, żeby tak z bliska zobaczyć i dotknąć jakąś kobietę w ciąży. Tym samym, jeśli taka się w okolicy pojawi, to wówczas chcą z tej możliwości skorzystać. Zresztą, każda z kobiet, która była w ciąży, doskonale wie, że wtedy ludzie zaczynają się inaczej (względem niej) zachowywać. To właśnie wówczas na ulicy zaczynają ją zaczepiać kompletnie obce osoby, tak samo jest w sklepie, w parku, a nawet w pracy. Przede wszystkim są znacznie bardziej bezpośredni i bardzo zainteresowani jej stanem. 

Być może wtedy jest łatwiej nawiązać bliższą relację. Czasy, gdy sąsiadka przychodziła na kawę bez zapowiedzi, w większości polskich domów należą już do przeszłości. Może zatem takie czasem zbyt bezpardonowe zbliżanie się do kobiety w ciąży, to rodzaj odpowiedzi na zbyt duży społeczny dystans. Trudno (szczególnie dorosłym) zainicjować nową relację z nieznajomymi, a taka ciąża wszystko zmienia – w końcu pojawia się jakiś poważny „punkt zaczepienia”, czy też pretekst, żeby kogoś nowego poznać.

Tego rodzaju stosunek do kobiet w ciąży to może być również kwestia kulturowa. W Meksyku i w wielu innych krajach kobiety również są „narażone” na takie bardzo bliskie i bezpośrednie kontakty. My jako naród przez „ludy z północy” jesteśmy postrzegani jako zbyt wylewni. Z kolei dla „gorących” Hiszpanów i Włochów jesteśmy zbyt „oziębli” i zdystansowani. Poza tym dochodzą do tego jeszcze uwarunkowania indywidualne – nie wszyscy jesteśmy przecież tacy sami.

Trzeba jeszcze dopowiedzieć, że niektóre przyszłe mamy tak bardzo cieszą się z tego błogosławionego stanu, że same chętnie inicjują (oczywiście tylko w gronie najbliższych im osób) takie formy kontaktu. W ten sposób dzielą się swoją radością. Chcą także, by inni mieli możliwość bycia jak najbliżej tego rosnącego się w nich nowego życia.

Kwestie charakterologiczne i osobowościowe także są tym wypadku niezwykle istotne. To, czego być może nawet nie zauważą ekstrawertycy, dla introwertyków może być bardzo jaskrawym naruszeniem ich intymnych granic. Warto o tym pamiętać w sytuacji, gdy będzie się chciało dotknąć albo np. uścisnąć i pocałować (na powitanie) przyszłą mamę.

Jak się bronić przed takim niechcianym dotykiem?

Dlaczego inni czują potrzebę dotykania brzucha ciężarnej?

Jeśli kobieta nie życzy sobie, aby obcy dotykali jej brzucha, powinna o tym mówić głośno. Niestety, nie na wszystkich podziałają delikatne niewerbalne sygnały (zdegustowana mina (konsternacja) albo gest obronny w postaci delikatnego odepchnięcia intruza). Wtedy trzeba to powiedzieć wyraźnie i dobitnie – tak samo bezpośrednio, jak Ci, którzy naruszają przestrzeń intymną przyszłej matki.

Czasem można w formie żartu „oddać” tego rodzaju niechciany dotyk. W przypadku pań można je zacząć głaskać po głowie (większość tego nie lubi, bo przecież mają idealnie ułożone włosy albo po prostu same uważają, że tak nie wypada; jak to argumentować (uzasadniać)? Można im powiedzieć, że to na szczęście – tak samo, jak z dotykaniem brzucha ciężarnej).

W przypadku panów (szczególnie tych, którzy wyglądają podobnie) sprawdzić się może żartobliwe poklepanie „piwnego mięśnia”. Jako rodzaj ciętej riposty, można jeszcze dopytać o termin „rozwiązania” 

Z kolei w przypadku ciąż zagrożonych, ale nie tylko, bo przecież wszystkie przyszłe mamy mogą skorzystać z tego rodzaju wiadomości – trzeba mówić, że takie dotykanie, a już szczególnie głaskanie, może wywołać przedwczesny poród. Warto zatem pamiętać (i mówić o tym głośno), że dotykanie, głaskanie  i masowanie dna macicy stanowi także naturalną metodę indukcji (czyli wywołania) porodu.

Poza tym, jeśli jest chwila na reakcję, to wtedy trzeba mówić, że dziecko śpi i żeby go nie budzić (w domyśle – „ręce precz niechciany intruzie”)

Czasem nie ma innej rady i trzeba zareagować bardziej emocjonalnie. Taki niekontrolowany wybuch można później zrzucić na burzę hormonów, więc może nie warto w sobie dusić tych wszystkich negatywnych emocji. W końcu to nie przyszła mama atakuje, tylko się broni.

Teraz już nawet można kupić specjalne koszulki z napisem „NIE DOTYKAĆ” albo z jakimś innym, który będzie w przypadku tego rodzaju sytuacji stosowny. I nawet, jeśli nie uchroni on przed wszystkimi niechcianymi „głaskami”, to być może sprawi, że przynajmniej niektóre z tych osób zapytają o to, czy mogą dotknąć brzucha przyszłej mamy.

Co zamiast dotykania?

Drogie przyszłe mamy pamiętajcie, że Ci, którzy wierzą w magiczne właściwości kontaktu z ciężarną, wierzą także i w to, że kobiecie w ciąży nigdy nie wolno odmawiać (bo to z kolei przyniesie jakieś nieszczęście). Możecie zatem zasugerować im, w jaki bardziej korzystny dla Was sposób okazać Wam troskę i zainteresowanie. Jak mają „problem” z rękami, to dajcie im zakupy do dźwigania. Jak są to bliskie Wam osoby, to przecież możecie im znaleźć jakieś pożyteczne zajęcie w domu albo w ogrodzie. Możliwości jest wiele. W tym wypadku ogranicza Was tylko własna wyobraźnia.

Zamiast na dotyk postawcie na rozmowę. Być może do niej dążą Ci przypadkowi „dotykacze”. Kobiety pewnie chętnie podzielą się z Wami własnymi doświadczeniami z bycia w tym stanie (jedyne, przed czym przestrzegam, to słuchanie opowieści o ciężkich porodach – tego rodzaju wiedza może okazać się bardzo stresogenna). Najważniejsze jest jednak to, aby bez potrzeby się nie denerwować i brać  wszystko „na luzie”. Szkoda zdrowia i nerwów (Waszego i maluszka) na tych, którzy zamiast myśleć o Was, myślą tylko o sobie.

Pozdrawiam,

Marzena 🙂